Strefa wiedzy dziecka

JESTEŚMY TEŻ DLA SIEBIE

Jak się mają rodzice po przyjściu na świat malucha?

Kiedy pojawia się w związku dziecko niewątpliwie w każdym z nich następuje duża zmiana. Powstaje nowe epicentrum zainteresowania, całodobowego skupiania uwagi, centrum radości i zmartwień.  Dziecko. Zazwyczaj z przyjściem malucha na świat następuje przewartościowanie dotychczasowych priorytetów w rodzinie, zmienia się rytm życia, a to piękne maleństwo stanowi dopełnienie podstawowej komórki społecznej jaką jest RODZINA. Czyli rodzina jest w komplecie.

Pomimo tego wzruszającego klimatu jaki panuje w domu od momentu, gdy słychać urokliwe kwilenie dziecka, równolegle pojawiają się zmiany w relacji interpersonalnej pomiędzy rodzicami tegoż maluszka. Nieprzespane noce, brak czasu w pierwszym okresie na inne obowiązki niż opieka nad dzieckiem, połączone z potrzebą zadbania o gospodarstwo domowe, obowiązki zawodowe jednego  z rodziców, powodują spiętrzenie emocji, niejednokrotnie mocno frustrujących, a związek rodziców wymaga przeformułowania. Zmienia się pozycja partnera w dotychczasowej konstelacji, jest mniej czasu dla niego, jest więcej zmęczenia i relacje bliskości się rozluźniają, włącznie  z bliskością intymną. Rodzice muszą nauczyć się nowej roli bycia rodzicem i uczą się nowej roli – partnera z dzieckiem. To może rodzić frustracje, gdyż oczekiwania partnerów wobec siebie mogą pozostać na poziomie spełnienia, jakie dotychczas otrzymywali, jednak nie zawsze można temu sprostać. Związek dorosłych osób, po pojawieniu się dziecka, wymaga dużej dojrzałości, cierpliwości i wyrozumiałości. Wszystko wymaga czasu, aby na nowo się ułożyło i „zatrybił nowy mechanizm w starym zegarku”.

W wielu rodzinach pojawia się maluszek, z tym, że nie zawsze jest taki piękny, gdyż ma deformacje neurologiczne bądź anatomiczne, albo nie jest taki różowy, gdyż urodził się z niedotlenieniem, albo nie  ssie tak pięknie piersi, gdyż  ma uszkodzony układ pokarmowy.

Zatem co dzieje się z rodzicami dziecka, które jest wyjątkowe?

Kiedy dowiadujemy się, że nasze dziecko jest urodziło się chore, przychodzą do głowy różne myśli. Najpierw wydaje nam się, że to „koniec świata”, ‘katastrofa” i pada pytanie „Co teraz?”. Pojawia się rozczarowanie, rozpacz, oskarżanie siebie, pytanie „dlaczego ja?”, strach, chwiejna nadzieja, wola walki, nieświadomość, chęć ucieczki i tysiące innych emocji, które przygniatają i przekraczają możliwości udźwignięcia na raz. Ogromny BÓL.

Najczęściej pozostajemy z tym sami, we dwoje, czyli rodzice malucha, który ze swym pojawieniem się na tym ziemskim padole wnosi rodzicom wielki bagaż doświadczeń i uczuć towarzyszącym troskom dnia codziennego, którego zupełnie nie rozumiemy i przy rozpakowywaniu tego bagażu ciągle zastanawiamy się, poco to zostało nam zapakowane i dlaczego?. Kto udźwignie tę walizę przeżyć, kto ją bardziej dźwiga? Mama czy tata? A może dają radę oboje? Żeby się o tym dowiedzieć, nie wolno się zamknąć na siebie, ale spróbować do rozmów, aby bać się i dbać o dziecko razem.

Tylko od nas zależy, jak sobie poradzimy z tą wielką walizką ciążących uczuć i przeżyć. Sytuacji „zapalnych” do wszczynania sprzeczki z partnerem pojawia się mnóstwo, każdy powód jest dobry, aby wyładować swoje lęki, stres i frustracje. Scysje są nieuniknione, ale są metody, które mogą zapobiec lawinie napięć.

Dlatego warto zadbać o porozumienie partnerów, aby łatwiej było znosić ciężar odpowiedzialności za życie i zdrowie dziecka. Odpowiedzialność jest zawsze, również przy zdrowym dziecku, lecz choroba maluszka na pewno wymaga od nas dużo więcej wysiłku. Czy damy radę? Tak, bo z czasem to My stajemy się najlepszymi specjalistami dla naszych dzieci, to my znamy lekarstwa, sprzęt, który jest najlepszy dla naszego dziecka, to my wiemy jakie miejsca na świecie są dla naszego dziecka najlepsze, to my dbamy o środki na leczenie, rehabilitację i specjalistów, ale jak długo będziemy mieć na to siłę? Jak długo można samemu być instytucją pomocową, czasem jednoosobową dla własnego dziecka? A przecież ta wielka odpowiedzialność codziennego bycia z chorobą dziecka, nie pozwala nam nawet pomyśleć, aby odstąpić swoje dziecko na choćby jeden krok. Ale czy to na pewno jest odpowiedzialność?

Najważniejszą zasadą, którą należy wdrażać od początku jest:

ZADBAJ O SIEBIE, aby mieć siłęzadbać o swoje dziecko.

 

PAMIĘTAJ !

Co robi matka, gdy samolot ulega wypadkowi?

Zakłada maskę najpierw sobie, a potem dziecku!

Dlaczego? Właśnie ze względu na bezpieczeństwo dziecka, gdyż  jeśli ona nie uratuje siebie, to nie będzie w stanie uratować dziecka.

 

Gdy rodzi się nam dziecko przewlekle chore, z pewnością jesteśmy w wyjątkowej sytuacji. Nam zwyczajnie należy się uwaga, pomoc, wspólne poszukiwanie rozwiązań. Choroba dziecka, to najtrudniejsza sytuacja, jaka może przytrafić się dorosłemu człowiekowi, w której on też musi się dorośle odnaleźć. 

 

Poszukiwanie wsparcia

Pierwszą przydatną metodą jest skierowanie się do osób, które są przygotowane zawodowo do tego, aby wspierać osoby w naszej sytuacji czyli psychologów, pracowników socjalnych, lekarzy, pielęgniarek czy księży.

Mamy prawo wszystkich pytać, oczekiwać pomocy, dowiadywać się, prosić o wskazówki. Ale te porady nie mają dotyczyć tylko naszego dziecka, ale też nas samych, naszego związku, sposobów radzenia sobie z tak wyjątkową sytuacją.

 

Sposoby odreagowywania emocji

Następnie warto zadbać o miejsce, czas, sposób odreagowywania obciążających nas emocji. Sposobów jest tyle, ilu jest nas - rodziców. Dla jednych to spacer, dla innych psychoterapia, modlitwa, sport, praca w ogrodzie, rozmowa z partnerem, rodziną czy przyjaciółmi.

Odreagowujmy emocje samodzielnie osobno, ale gdy jesteśmy w związku, NIE ZAPOMNIJMY o tym, że oboje jesteśmy rodzicami malucha, wymagającego tak wiele od nas. Rodzicem jestem JA – MAMA i JA – TATA.Siła jest w NAS. Równanie jest proste 1+1=2. A 2 to zdwojenie energii, pomysłów. Ta zasada dotyczy również rodziców zastępczych czy adopcyjnych. To że podjęliście decyzję o przyjęciu do swej rodziny dziecka chorego, nie oznacza, że nie dotyczy Was dbanie o swoje relacje z partnerami i „całym światem”. Doskonale wiemy, że dziecko z POMPĄ jest wyjątkowym dzieckiem, i Was również dotyka szereg emocji dnia codziennego w pielęgnacji nowego członka rodziny.  Zatem?

Dbajmy o siebie i o relacje ze współmałżonkiem, rozmawiajmy, słuchajmy siebie nawzajem, pytajmy, jak możemy sobie pomóc. Starajmy się czasami stanąć obok, jakbyśmy mieli poradzić komuś innemu. Nikt z nas nie czyta w cudzych myślach, z wyjątkami ;-). W związku z tym, trzeba powiedzieć tej drugiej osobie, czego rzeczywiście potrzebujemy, żeby znieść codzienność. Oczywiście nie chodzi o mówienie z pretensjami do drugiej osoby. Bo nikt  z nas nie jest winien, że takie dziecko nam się urodziło, a mamy tendencję do samooskarżania lub szukania winy w kimś innym, czy czymś innym. 

To wymaga niezwykłej dojrzałości, cierpliwości, dlatego tym bardziej trzeba znaleźć czas dla swojego związku. Zaangażować rodzinę do opieki nad dzieckiem i nauczyć tę osobę obsługiwać np. sprzęt medyczny. Skoro ja się nauczyłam podłączać pompę, to czemu nie może tego zrobić moja mama, siostra, przyjaciółka, ojciec, brat, szwagier? Mamy prawo wymagać od najbliższych, żeby nam zapewnili poczucie bezpieczeństwa, pomoc i szanse na wyjście z domu z mężem/żoną na spacer, na kawę, do kina.

Ja nie żartuję! Uwierzcie, że to pomaga. Wiem, sprawdziłam. Co prawda nigdy jeszcze nie wyjechałam z mężem na dłużej niż np. wieczorną imprezę - bal karnawałowy, wracając z powrotem w środku nocy, ale na balach bywam, a znam mamę, która potrafi tak zadbać o siebie, że pozwala sobie raz do roku wyjechać na kilka dni na małe wakacje. Jeśli my nie będziemy regenerowaćswojej energii, to będziemy ciężarem dla naszego dziecka, które potrzebuje właśnie naszej energii. Przecież normalnie dzieci jeżdżą na kolonie, na wycieczki szkolne i wtedy rodzice mają chwilę dla siebie. U nas sytuacja jest nieco inna, to my musimy wyjeżdżać na „wycieczki”, żeby mieć czas dla siebie.

Zachęcam do wysiłku i małych kroków, do prawdziwych rozmów. Wszystko wymaga czasu, i trzeba mieć tego świadomość, że może za pierwszym razem się nie udać, ale nie ustawajmy w próbach. Bo walczymy w ten sposób o swoją rodzinę i dobro najbliższych.

Życzę wszystkim, którzy jeszcze nie byli ze sobą samodzielnie czy z partnerem „na kawie” we dwoje, po latach, jak za czasów narzeczeństwa, aby mieli tyle siły, żeby sobie zafundować tę odrobinę luksusu, bo z tego czerpiemy nową energię, którą możemy potem oddać naszemu dziecku. 

MAPA UŻYTKOWNIKÓW

Szukaj według

KALENDARIUM WYDARZEŃ

Więcej

północ-południe na żywieniu w sieci

Realizatorzy projektu

Apetyt Na Życie żyć z POMPĄ

Partner projektu

Dzieci Żywione Inaczej

Projekt współfinansowany ze środków

Pożytek