Strefa wiedzy dorosłego

Historia Ani, żywionej dojelitowo

Ania jest pogodną 36 letnią mamą i szczęśliwą żoną. Niepełnosprawność pozwala jej spędzać więcej czasu z rodziną a jej życie stało się w końcu dorosłe, bo rzeczy ważne ustąpiły najważniejszym. Choć początki terapii żywieniowej w domu nie należały do najłatwiejszych, PEG stał się wybawieniem od infekcji, regularnych pobytów w szpitalu i przed zmuszaniem do jedzenia.

Jestem na żywieniu dojelitowym od 3 lat.

Na pomysł założenia PEGa wpadłam prawie sama, bo raka już nie miałam a takie coś to zakłada się starym ludziom. Założenie PEGa było dla mnie wybawieniem od infekcji, zmuszaniem do jedzenia i widmem psychiatry. Skończyły się regularne pobyty w szpitalach, wizyty pogotowia i chodzenie po ścianach.

Pierwszy rok wspominam jak noworodek bez pampersa. Rodzina bardzo starała się mnie wykarmić w zamian brudne ubrania, meble, samochód. Odzywki się wylewały, źle zmielone zupki tryskały po sufit... a wszystko drogą prób i błędów.

Z czasem wszystko odbywało się jak w wojsku, w szwajcarskim zegarku i bardzo na poważnie, nauczyłam dyscypliny siebie, rodzinę i psa. Pamiętam ze nie miałam zbyt wielu szans na dobre rady jak ciężarne mamy między sobą..

Szybko przytyłam i mogłam być samodzielna. Wszędzie było mnie pełno. Spotkania towarzyskie, kino, rower, basen, praca.

Przede wszystkim moja córka nie mogła odczuć, że coś traci mając chora mamę. Pakowałam butelki z odżywkami i wstrzykiwałam sobie jedzenie w każdym możliwym miejscu. Mało, kto wiedział, dlaczego naprawdę nie zjadłam pysznego ciasteczka.

W drugim roku poczułam ze jednak nie mam na to wszystko siły i strasznie męczące to udawanie zdrowej kobiety. Dotarło do mnie, że nie mogę robić wielu rzeczy spontanicznie, że muszę zweryfikować swoje plany i marzenia.

Nie dla mnie bale i ciepłe kraje.

Dzięki psychoterapii przyznałam TAK! Jestem niepełnosprawna.

Ale postanowiłam skorzystać z tej sytuacji.

Zmieniłam zawód, zapisałam się do bezpłatnej szkoły, która płaci mi za dobre oceny. Już za miesiąc zostanę księgową. Dzięki niepełnosprawności mam większe mieszkanie, nowy komputer i bezcenny czas dla rodziny i przyjaciół.

Pogodziłam się z sobą i Bogiem.

Moje życie stało się w końcu dorosłe, bo rzeczy ważne ustąpiły najważniejszym.

Ostatni rok ironicznie przyniósł to, co wykreśliłam z swojego życia. Dalekie podróże i pracę w pomocy drugiemu człowiekowi... nie nie… nic z tego. Nie powiem jak było pięknie i jaka jestem dzielna. Przyznam się Wam szczerze ze po wakacjach marzyłam o odpoczynku w sanatorium, a praca dla portalu nażywieniu.pl jest bez wynagrodzenia;) ale czy można narzekać, gdy ma się darmowe jedzenie i robi rzeczy, na które zdrowi ludzie nie mają czasu?

Moi drodzy, życie na żywieniu wymaga od nas dyscypliny, uporu i cierpliwości. Mi mama mówiła ze jestem leniwa, a ojciec ze uparta jak osioł, a Wy? Jacy jesteście? Liczę ze dołączycie do naszego zespołu i opowiecie swoją historię.

 

MAPA UŻYTKOWNIKÓW

Szukaj według

KALENDARIUM WYDARZEŃ

Więcej

północ-południe na żywieniu w sieci

Realizatorzy projektu

Apetyt Na Życie żyć z POMPĄ

Partner projektu

Dzieci Żywione Inaczej

Projekt współfinansowany ze środków

Pożytek